Odwiedziłem prochy. No tak, nieznajomy…

Odwiedziłem prochy. No tak, nieznajomy.
Ale coś podobnego do niego krosnach,
chociaż są oddzielone mezhoy…
Nie, Brak diamenty nie ukrywa.
Tylko zmierzch wkradł ze wszystkich stron.
Graham tramwaj. Śnieg lśnił w locie.
ale, spadający popiół, rozpływał,
jak to stapia, Ja dotykając moje Ciało.
Na pewno coś tam tliła, w dół,
Mimo deszczu i wiatru przetoczyła wszystko.
Ale popiół zamarza na wadze,
ale zbyt daleko od linii.
No tak, to nie jest fakt, że połączenie, ale nić,
niektóre niejasne wysiłki
nie są już, ale nadal jest obecny.
I słyszę to samo pragnienie
Jest to krzyk osoby niepełnosprawne, „Hey, Sonny ". –
Wśród ruin potrzebują pomocy
Zainspirowany poszukiwaniu stóp,
Nie widząc śnieg. północ, północ.
Wszystko to masa, noc - teraz podwójnie
czuć, pozorować:
inni nie palić w ogniu,
który nie pozostawia innego
nie tylko o połowę,
odsłaniając kolejne straszliwe męki,
ale czasami natura śmierć
i ma nadzieję, że do rozliczenia z duchem.
Jeszcze inni są spalane. A w piekle,
z pozostałą lewej zasilania,
całe życie oprzeć deszcz,
że wszystkie ich uwłaczania.
Ale popiół z popiołów mają wiele wspólnego.
Rodney lśniący śnieg kopce nad nimi.
Utrwalają marmuru i granitu
zauważyć różnicę między nimi.
Ale prawda jest taka,, że jeśli przyjdzie deszcz,
noc opada, Potem świt blednie,
a światło dnia w ruinach wznosi,
i nic nie jest na wzgórzu zielony,
- Nie sądzę, jak nagle,
pomyślał nagle, jeśli matryc,
pomyślał nagle, że jeśli dom umiera,
- albo raczej, jeśli dana osoba pali,
i wszystko znika: mrzonka, sny,
i dopiero na przełomie tramwajowej
Warto wzgórze - i tam wiosna –
popioły wzrasta do ciała.
Odwiedziłem prochy. wzgórek ciepło
bezzhiznennыy. W przeciwnym razie nie będzie - nie…
Tramwaj zagrzmiał rogiem.
Błysnął ogień. I znowu wszystko było cicho.
że, tutaj spalone ciało, istota.
Ale tylko noc ponuro szepcze do ucha,
że popioły ukrył ducha,
i horror - forma życia ducha.

1960

Oceniać:
( 1 oszacowanie, średni 5 od 5 )
Podziel się z przyjaciółmi:
Józefa Brodskiego
Dodaj komentarz