Tomas Tranströmer

Oto jestem znowu przez tego bezbarwnego nieba,
zaśmiecona pierzasty, kruchy, samym chlebem
ludzie. Trochę plucie. Mysz polnik
Ona wita mnie z gwizdkiem. Pół wieku.

Barwinek i głaz, porośnięte gęstym włosiem
mech, nie drgnął. I zapach mułu
wyblakły, prosta listwa, Segment Homera,
którzy nie mają gdzie iść, bo od ich wielkości.

pierwszy zauważył, prawdopodobnie, drzew,
którego nieruchomość jest również konsekwencją braku zaufania
ptaki z ich migotania i odzwierciedla nasilenie
spojrzeć na wiele uzbrojonych - gdyby nie jeden po turecku.

W miejscowym niewzruszony, mieszkanie, nieziemskiego światła
różnica między ryb, działa w sieci,
i płacz deszcz posąg alkonavtov
widoczny tylko przyzwyczajeni do idei dzielenia przez dwa.

Dwukropek i więcej, niż iloraz otrzymany przez podzielenie
głosowanie na bessroche, diabeł zlodowacenia,
Padam do natywnego, zardzewiały, masa granitu
szary słoma uczeń, który wrócił do domu.

1993

Oceniać:
( Brak ocen )
Podziel się z przyjaciółmi:
Józefa Brodskiego
Dodaj komentarz