Rosji – Władimir Majakowski

Oto idę,
struś zamorski,
w piórach strof, rozmiary i rymy.
Schowaj głowę, głupi, próbować,
dzwonienie pękło w upierzeniu.

Nie jestem twój, śnieżny potwór.
Głębiej
w piórach, dusza, spotykać się!
I będzie inna ojczyzna,
Widzę -
spalone południowe życie.

Wyspa ciepła.
Wspiął się na palmy.
„Hej,,
droga!»
Fikcja jest zgnieciona.
I znowu
do innej oazy
zobacz ślady przez piaski minuty.

Inni czatują się -
zostawić b,
nie gryzie?-
Inni skłaniają się ku niskim pochlebstwom.
"Milczący,
i mama,
składa jajka?»-
" Nie wiem, materac,
Powinienem znieść ".

Podłogi się śmieją.
Ulice się gapią.
Są oblane zimną wodą.
Całych w dymie i palcach,
Mijam rok.
Dobrze, weź mnie z obrzydliwością!
Ogol pióra brzytwą wiatru.
Pozwól mi zniknąć,
obcy i za granicą,
pod wściekłością całego grudnia.

Oceniać:
( Brak oceny )
Podziel się z przyjaciółmi:
Joseph Brodsky