Nigdzie z Miłością, Jedenasta martobrya…

Nigdzie z Miłością, Jedenasta martobrya,
kosztowny, szanowany, Słodkie, ale to nie ma znaczenia
nawet kto, dla rysów twarzy, mówienie
szczerze, nie pamiętać, już nie twój, ale
i nikt nie wita cię wiernym przyjacielem
z pięciu kontynentów, kowboj;
kochałem cię bardziej, niż anioły i ja,
i dlatego dalej od was, niż z obu;
późno w nocy, w sennej dolinie, u dołu,
w mieście, ośnieżona klamka do drzwi,
wije się w nocy na prześcieradle –
jak powiedziano co najmniej poniżej –
Biczuję poduszkę z muczącym „ty”
poza mórz, który koniec i krawędź,
w ciemności z całym ciałem twoje rysy,
jak powtarzające się szalone lustro.

1975 - 1976

Oceniać:
( 9 oszacowanie, średni 4.11 od 5 )
Podziel się z przyjaciółmi:
Józefa Brodskiego
Dodaj komentarz