niedokończony fragment (dobrze, Miłość czas piosenki, ponownie…)

ja

dobrze, Miłość czas piosenki, ponownie
pochylasz swoje serce przed tykającą lirą,
i wszystko można usłyszeć w dysonansowym duchowieństwie
sylabiczny świst krwi.
Ze wszystkich wierszy, ze mną
tak strasznie traktujesz pierwszy
i pokonaj swój kalendarz nerwami,
płukanie płuc śliną.

dobrze, Miłość czas piosenki, zacznijmy
huśtać drzewa żylne
i weź oddech opłucnej,
jak płomień na grzbiecie pieca.
I pozwól sercu z purpurowych głębin
pomóc zapalić umysł
- tętnice przeciwpożarowe! –
sublimuje swoją gęstą hemoglobinę.

Jestem samotna. Jestem bardzo samotna.
Jak figa na wzgórzach Genisareth.
W nocy nie ozdabia stołka
bez spódnicy, bez podwiązki, bez skarpet.
Szukasz prostego zniewieściałego wzgórza,
moi uczniowie w bezsennej anarchii
wściekły, jak reflektory nad danym obszarem,
z męskich form odpychających.

WHO? Bóg miłości? Ile Wieczności? Lub piekło
wysłał cię do mnie, czas tych piosenek?
Ale nadal twój kalendarz jest tak ciasny,
że ręce są lepsze niż tarcza,
zamykanie (zaczyna się! nie na czas!),
jak zatłoczone, gdzie sukienka się marszczy,
w niewyobrażalnym bliskim uścisku,
których łokcie pełzają przez drzwi.

II

Zima wieje nad półmrokiem pól
na południowo-zachodnie wiatraki,
i śnieg w odległości kilometra
z topoli pękających z ziemi
kręci się z niedowierzaniem, jak rój
wszystkie anioły, ponad to, który nie jest bezgrzeszny,
badając pół tuzina squasha
do rury, jak bohater z Austerlitz.

Liście odchodzą na ścieżce całej ziemi,
i gałęzie triumfują nad przestrzenią.
Ale z odwagą, tak pokrewny z uporem,
upadek męstwa. Kremy wiewiórcze,
jesteś opuszczony! i dzioby łez –
załamanie męstwa - bez rdzeni, bez nabojów
oderwać się od bastionów wrony
ostatni obrońcy scootowani.

Nadszedł czas! A gospodarze śniegu - na ziemię.
Nadszedł czas! I śnieg na dachach, w pociągu.
Nadszedł czas! I tu jest na boisku, w ciemności
na pniakach, napoleon na brzozach.

1964 - 1965, Norenskaya

Oceniać:
( Brak ocen )
Podziel się z przyjaciółmi:
Józefa Brodskiego
Dodaj komentarz