Крокодил – Korney Chukovsky

część pierwsza

1

Pewnego razu
Крокодил.
Chodził po ulicach,
Palił papierosy.
Mówił po turecku,-
Крокодил, Krokodyl Crocodilovich!

2

A dla niego ludzie
I śpiewa i wrzeszczy:
- Oto dziwak, taki dziwaczny!
Co za nos, co za usta!
A skąd taki potwór?

3

Za nim licealiści,
Za nim krąży komin,
I popchnij go.
Obraź go;
I jakiś dzieciak
Pokazał mu fajkę,
I jakiś strażnik
Ugryzł go w nos.-
Zły Barbos, źle wychowany.

4

Crocodile obejrzał się
A strażnik przełknął ślinę.
Połknął to z kołnierzem.

5

Ludzie się wściekli,
I dzwonię, i wrzeszczy:
- Hej, Zatrzymaj to,
Tak zrób to na drutach,
Tak, wezwij wkrótce policję!

6

Wbiega do tramwaju,
Wszyscy krzyczą:- Ah-ah-ah!-
I bieganie,
Salto,
Dom,
W rogach:
- Wsparcie! Zapisać! Miej litość!

7

Policjant podbiegł:
- Co to za hałas? Co za wycie?
Jak śmiesz tu chodzić,
Mówić po turecku?
Krokodyle nie mogą tu chodzić.

8

Krokodyl uśmiechnął się
I biedak przełknął,
Połknięty butami i szablą.

9

Wszyscy drżą ze strachu.
Wszyscy krzyczą ze strachu.
Tylko jeden
obywatel
Nie krzyczałem,
Nie drżałem -
To jest dzielny Wania Wasilczikow.

10

On jest wojownikiem,
dobry,
On jest bohaterem
Śmiały:
Chodzi po ulicach bez niani.

11

powiedział: - Jesteś złoczyńcą.
Pożeranie ludzi,
Więc dla tego mojego miecza -
Oderwij głowę od ramion!-
Machał zabawkową szablą.

12

I powiedział Krokodyl:
- Pokonałeś mnie!
Nie zrujnuj mnie, Vanya Vasilchikov!
Miej litość dla moich krokodyli!
Krokodyle w plusku Nilu,
Czekają na mnie ze łzami,
Pozwól mi iść do dzieci, Vanechka,
Dam ci za to piernik.

13

Odpowiedział mu Wania Wasilczikow:
- Chociaż żal mi twoich krokodyli,
ale ty, krwiożerczy gad,
Teraz posiekam, jak wołowina.
mnie, żarłok, nie ma się czego żałować:
Zjadłeś dużo ludzkiego mięsa.

14

I krokodyl powiedział:
- Wszystko, co połknąłem,
Z radością ci to oddam!

15

A teraz żyje
Policjant
Pojawił się natychmiast przed tłumem:
Łono krokodyla
Nie skrzywdziło go.

16

I przyjaciel
Jeden skok
Z paszczy krokodyla
Skok!
Tańcz z radością,
Policzki Vaniny polizają się.

17

Zabrzmiały trąbki,
Pistolety zapłonęły!
Bardzo szczęśliwy Piotrogród -
Wszyscy wiwatują i tańczą,
Wania, drogi pocałunku,
I z każdego podwórka
Słychać głośne „hurra”.
Cała stolica została udekorowana flagami.

18

Zbawiciel Piotrogrodu
Od dzikiego gada,
Niech żyje Wania Wasilczikow!

19

I daj mu w nagrodę
Sto funtów winogron,
Sto funtów marmolady,
Sto funtów czekolady
I tysiąc porcji lodów!

20

I wściekły gad
Precz z Piotrogrodem:
Niech idzie do jego krokodyli!

21

Wskoczył do samolotu,
Latał, jak huragan,
I nigdy nie oglądał się za siebie,
I uciekł ze strzałą
Z boku, kochanie,
Na którym jest napisane: "Afryka".

22

Wskoczył do Nilu
Крокодил,
Prosto w błoto
Zadowolony,
Gdzie mieszkała jego żona Krokodilitsa?,
Jego dzieci są mamką.

Część druga

1

Mówi mu smutna żona:
- Cierpiałem sam z dziećmi:
Ta Kokoszenka uderza Leleshenkę,
Że Lelioshenka Kokoshenka tuzit.
A Totoshenka przybity dzisiaj:
Wypił całą butelkę atramentu.
Położyłem go na kolanach
I zostawił go bez słodyczy.
Kokoszenka przez całą noc miał silną gorączkę:
Przez pomyłkę połknął samowar,-
że, dzięki, nasz farmaceuta Behemoth
Połóż żabę na brzuchu.-
Nieszczęsny Krokodyl był zasmucony
I upuścił łzę na brzuch:
- Jak będziemy żyć bez samowara?
Jak możemy pić herbatę bez samowara??

2

Ale potem drzwi się otworzyły,
W drzwiach pojawiły się bestie:
Hieny, wdowy, słonie,
I strusie, i dziki,
I słoń-
Obnosili się,
Żona kupca Stopud,
I żyrafa -
Ważny wykres,
Vyshinoyu z telegrafem,-
Wszyscy przyjaciele są przyjaciółmi,
Wszyscy krewni i ojcowie chrzestni.
Cóż, przytulanie sąsiada,
Cóż, pocałunek sąsiada:
- Daj nam prezenty za granicą!

3

Krokodyl odpowiada:
- Nikogo nie zapomniałem,
I dla każdego z was
Zebrałem prezenty!
Lew -
Halvu,
Małpa -
Dywany,
Orlu -
Romb,
Hipopotam -
broszury,
Buffalo to suka,
Struś - fajka,
Słoń - cukierek,
A słoń - pistolet ...

4

Tylko Totoshenka,
Tylko Kokoszenka
Nie dać
Крокодил
Zupełnie nic.

Płacz Totosha z Kokosha:
- Tatusiu, nie jesteś dobry:
Nawet dla głupiej owcy
Czy masz lizaki.
Nie jesteśmy Ci obcy,
Jesteśmy twoimi własnymi dziećmi,
Więc dlaczego, dlaczego
Nic nam nie przyniosłeś?

5

Uśmiechnął się, zaśmiał się Crocodile:
- Nie, łotrzykowie, Nie zapomniałem Ciebie:
Oto pachnąca choinka, Zielony,
Sprowadzony z daleka z Rosji,
Wszystkie są zawieszone cudownymi zabawkami,
Pozłacane orzechy, krakersy.
Więc zapalimy świeczki na choince.
Więc będziemy śpiewać piosenki do choinki:
„Służyłeś dzieciom.
Służ nam teraz, i my, i my!»

6

Gdy słonie usłyszały o choince,
Jaguary, pawiany, dzik,
Ręce natychmiast
Aby świętować, wzięliśmy
I wokół choinki
Rzucił się kucki.
Nie ma problemu, co, tańcząc, hipopotam
Wylał komodę na Crocodile,
A z biegiem nosorożca z chłodnymi rogami
Róg, róg złapał w próg.
brat, bardzo śmieszne, jak fajny szakal
Zacząłem tańczyć na gitarze!
Nawet motyle odpoczywały po ich bokach,
Trepaka tańczył z komarami.
Czyżyki i zające tańczą w lesie,
Taniec raków, okonie tańczą w morzach,
Robaki i pająki tańczą na polu,
Biedronki i robale tańczą.

7

Nagle zaczęły bić bębny,
Przybiegły małpy:
- Tram-tam-tam! Tram-tam-tam!
Hipopotam zbliża się do nas.
- Do nas -
Gippopotam?!

- Samego siebie -
Gippopotam?!
- Tam -
Gippopotam?!*

brat, co warknięcie wzrosło,
Pisk, i beczenie, i szum:
- To żart, ponieważ sam Hipopotam
Zadowoli nas tutaj!

Krokodyl raczej uciekł
Przeczesała zarówno Kokošę, jak i Totošę.
Zmartwiony, drżący krokodyl
Z podniecenia przełknąłem serwetkę.

* Niektórzy myślą, jak hipopotam
i Hippo są takie same. To nie jest prawda.
Behemoth Apothecary, a Hipopotam jest królem.

8

I żyrafa,
Chociaż hrabia,
Siedzący na szafie.
I stamtąd
Wielbłąd
Wszystkie naczynia spadły!
I węże
Lakei
Załóż malowania,
Szelest wzdłuż alei,
Pośpiesz się szybko
Poznaj młodego króla!

8

A krokodyl jest na wyciągnięcie ręki
Całuje stopy gościa:
- Mówić, Lord, jaka gwiazda
Pokazałem ci drogę tutaj?

I mówi mu król:- Małpy powiedział mi wczoraj.
Że podróżowałeś do odległych krajów,
Gdzie zabawki rosną na drzewach
A serniki spadają z nieba,
Więc przyjechałem tutaj, żeby posłuchać wspaniałych zabawek
I jedz niebiańskie serniki.

I mówi Krokodyl:
- Proszę, Wasza Wysokość!
kurczak, załóż samowar!
Totosha, zapal prąd!

9

I mówi do Hipopotama:
- Oh Crocodile, Powiedz nam,
Co widziałeś w obcym kraju,
A kiedy się zdrzemnę.

I smutny Krokodyl wstał
I mówił powoli:

- Dowiedzieć się, Kochani Przyjaciele,
Moja dusza jest wstrząśnięta,
Widziałem tam tyle smutku,
To nawet ty, Gippopotam,
A potem wył, jak szczeniak,
Kiedy mogłem go zobaczyć.
Są nasi bracia, jak cholera -
W Ogrodzie Zoologicznym.

o, ten ogród, straszny ogród!
Chętnie o nim zapomnę.
Tam pod biczami strażników
Wiele zwierząt cierpi,
Jęczą, i imię,
I gryzą ciężkie łańcuchy,
Ale nie mogą się stąd wydostać
Z ciasnych komórek nigdy.

Tam słoń jest fajny dla dzieci,
Głupia zabawka dla dzieci.
Jest mały narybek człowieka
Jeleń ciągnie rogi
A bawół łaskocze nos,
Jakby bawół był psem.
Вы помните, mieszkał między nami
Jeden zabawny krokodyl ...
Jest moim siostrzeńcem. Ja go
kochałem, jako jego syn.
Był dowcipnisiem, i tancerka,
I niegrzeczny, i mewa,
A teraz przede mną,
Sterany, pół żywy,
Leżał w brudnej wannie
i, umiraya, powiedział mi:
„Nie przeklinam katów,
Ani ich łańcuchów, ani ich biczów,
Ale ty, przyjaciele zdrajców,
Wysyłam klątwę.
Jesteś taki potężny, tak silny,
Wdowy, bawół, słonie,
Jesteśmy codziennie i co godzinę
Wezwali cię z naszych więzień
I czekałem, uwierzył, co jest
Nadejdzie wyzwolenie,
Że będziesz się tu spieszyć,
Zniszczyć na zawsze
Człowiek, złe miasta,
Gdzie są twoi bracia i synowie
Skazany na życie w niewoli!»-
Powiedział i umarł.
stałem
I złożył straszne śluby
Zemścić się na ludziach złoczyńców
I uwolnij wszystkie bestie.
Wstań, śpiąca bestia!
Opuść swoje legowisko!
Zanurz się w zaciekłego wroga
Kły, i pazury, i rogi!

Jest jeden wśród ludzi -
Silniejszy niż wszyscy bohaterowie!
Jest strasznie groźny, strasznie zły,
Nazywa się Vasilchikov.
A ja jestem za jego głową
Niczego bym nie żałował!

10

Bestie zjeżyły się i, uśmiechnięty, krzyczeć:
- Więc zabierz nas do cholernego zoo.,
Gdzie nasi bracia są w niewoli za kratkami!
Złamiemy kraty, zerwiemy kajdany,
Uratujemy naszych nieszczęsnych braci z niewoli.
I okaleczamy złoczyńców, doświadczamy, ugryziemy!

Przez bagna i piaski
Nadchodzą pułki zwierząt,
Ich wojewoda jest przed nami,
Ręce skrzyżowane na piersi.
Jadą do Piotrogrodu,
Chcą to zjeść,
I wszyscy ludzie,
I wszystkie dzieci
Będą jeść bez litości.
biedactwo, biedny Piotrogród!

Część trzecia

1

Słodka mała dziewczynka Lyalechka!
Szła z lalką
I na ulicy Tavricheskaya
Nagle zobaczyłem słonia.

Chrystus, co za horror!
Lyalya biegnie i krzyczy.
Oto i oto, przed nią spod mostu
Keith wystawił głowę.

Lyalechka płacze i cofa się,
Lyalechka woła mamę ...
I w alejce na ławce
Straszny siedzący hipopotam.

Węże, szakal i bawół
Wszędzie syczał i warczał.
Бедная, biedna Lyalechka!
Biegnij bez oglądania się za siebie!

Lalka wspina się na drzewo,
Przycisnęła lalkę do piersi.
Бедная, biedna Lyalechka!
Co tam jest przed nami?

Brzydki wypchany potwór
Gryzie usta z kłami,
Rozciąga się, sięga po Lyalechkę,
Lyalechka chce kraść.

Lyalechka skoczył z drzewa,
Potwór skoczył na nią.
Złapałem biedną lalkę
I wkrótce uciekł.

I na ulicy Tavricheskaya
Mamusia Lyalya czeka:
- Gdzie jest moja droga Lalechka?
Dlaczego ona nie idzie?

2

Dziki goryl
Lyalya odciągnęła się
I wzdłuż chodnika
Pobiegłem galopem.

Powyżej, powyżej, powyżej,
Tutaj jest na dachu.
Na siódmym piętrze
Skoki, jak piłka.

Trzepotał na rurze,
Zebrała się sadza,
Rozmazana Lyalya,
Wsie na gzymsie.

Wioski, zdrzemnąłem się,
Lyalya zatrzęsła się
I z okropnym płaczem
Rzucił się w dół.

3

Zamknij okna, zamknij drzwi,
Jak najszybciej wejdź pod łóżko,
Ponieważ niegodziwi, wściekłe bestie
Chcą cię rozdzielić, rozerwać!

WHO, drżący ze strachu, schował się w szafie,
Kto jest w budie, kto jest na strychu ...
Tatuś zakopał się w starej walizce,
Wujek pod kanapą, ciocia w klatce piersiowej.

4

Gdzie jest taki
Odważny bohater,
To pokona hordę krokodyli?

Który z dzikich pazurów
Wściekłe bestie
Uratuje naszą biedną Lyalechkę?

Gdzie jesteś, śmiałków,
Dobra robota, odważny?
Czym jesteś, jak tchórze, ukrył?

Wyjdź wkrótce,
Wypędź bestie,
Chroń nieszczęsną Lyalechkę!

Wszyscy siedzą, i milczą,
i, jak zające, drżeć,
I nie będą wystawiać nosa na ulicę!

Tylko jeden obywatel
Nie działa, nie drży -
To jest dzielny Wania Wasilczikow.

On nie jest lwem, żadnych słoni,
Żadnych dzikich dzików
Nie bać się, oczywiście, ни капельки!

5

Warczą, piszczą,
Chcą go zrujnować,
Ale Wania odważnie do nich podchodzi
Pistolet wysiada.

Pif-paf!- i wściekły szakal
Szybciej niż galopująca łania.

Pif-paf!- i Buffalo nautyok.
Za nim w przerażeniu Rhino.

Pif-paf!- i sam Hipopotam
Biegnie im na piętach.

I wkrótce dzika horda
Zniknął w oddali bez śladu.

A Wania jest szczęśliwy, co jest przed nim
Wrogowie rozproszyli się jak dym.

On jest zwycięzcą! On jest bohaterem!
Znowu ocalił swoją ojczyznę.

I znowu z każdego podwórka
Słychać "Hurra".

I znowu wesoły Piotrogród
Przynosi czekoladę.

Ale gdzie jest Lyalya? Lyalya nie!
Ślad dziewczyny zniknął!

co, jeśli chciwy krokodyl
Złapałem go i połknąłem?

6

Wania rzucił się za złymi bestiami:
- Bestie, oddaj mi Lyalya z powrotem!-
Dzikie bestie błyszczą oczami,
Lyalya nie chce dawać.

- Jak śmiesz,- zawołał Tygrys,
Przyjdź do nas po swoją siostrę,
Jeśli moja droga siostro
Językujące w twojej klatce, w ludziach!

nie, niszczysz te paskudne komórki,
Gdzie dla rozrywki dwunożnych facetów
Nasze rodzime włochate dzieciaki,
Jak w więzieniu, siedzenie za kratkami!

W każdej menażerii są żelazne drzwi
Będziesz otwarty dla zwierząt w niewoli,
Więc stamtąd nieszczęsne zwierzęta
Mogliśmy wkrótce wyjść!

Jeśli nasi ukochani
Wrócą do naszej rodziny,
Jeśli młode wrócą z niewoli,
Lwy z lisami i młodymi -
Damy ci twoją Lyalya.

7

Ale tutaj z każdego podwórka
Dzieci pobiegły do ​​Wani:

- Zabierz nas, Wania, na wroga.
Nie boimy się jego rogów!

I wybuchła walka! Война! Война!
A teraz Lyalya jest uratowana.

8

Vanyusha krzyknął:
- Raduj się, звери!
Twojemu ludowi
Daję wolność.
Daję wolność!

Rozbiję komórki,
Rozrzucę łańcuchy.
Sztabki żelaza
Złamię się na zawsze!

Mieszkaj w Piotrogrodzie,
Komfort i chłód.
Lecz tylko, Na litość Boską,
Nikogo nie jedz:

Nie ptak, nie kotek,
Nie jest to małe dziecko,
Żadnej matki Lalechki,
Nie mój tata!

Niech twoje jedzenie będzie -
Tylko herbata, kwaśny,
Tak owsianka gryczana
I nic więcej.

(Wtedy głos zabrzmiał Kokoshi:
- Mogę jeść kalosze?
Ale Wania odpowiedział:- Nawet nie,
Boże, ocal cię.)

- Spaceruj bulwarami,
W sklepach i na bazarach,
Chodź, gdzie chcesz,
Nikt ci nie przeszkadza!

Mieszkaj z nami,
I bądźcie przyjaciółmi:
Wystarczająco walczyliśmy
A dachy się rozsypały!

Złamiemy broń,
Zakopiemy kule,
I skaleczysz się
Kopyta i rogi!

Byki i nosorożce,
Słonie i ośmiornice,
Przytulić się wzajemnie,
Chodźmy potańczyć!

9

A potem przyszła łaska:
Nikt inny nie kopie i nie walczy.

Idź śmiało w stronę Rhino -
Ustąpi owadowi.

Rhino jest teraz uprzejmy i cichy:
Gdzie jest jego stary przerażający róg?

Tygrysica idzie wzdłuż bulwaru
Lyalya się jej nie boi:

Po co się bać, kiedy zwierzęta
Teraz nie ma rogów, bez pazurów!

Wania siada na Pantery
i, triumfalnie, pędzący ulicą.

A może osiodł Orła
I leci w przestworza, jak strzała.

Zwierzęta bardzo kochają Wanię,
Zwierzęta go psują i nurkują.

Wilki Vanyushy pieczą ciasta,
Króliki czeszą jego buty.

Wieczorami bystrzy Serna
Wanię i Lalę czyta Jules Verne,

A nocą młody Behemot
Śpiewa im kołysanki.

Wokół Niedźwiedzia tłoczyły się dzieci
Niedźwiedź daje każdemu cukierek.

Wygrała, wyświetlenia, wzdłuż Newy wzdłuż rzeki
Wilk i Baranek płyną kajakiem.

Szczęśliwi ludzie, i bestie, i gady,
Wielbłądy są szczęśliwe, a bawoły są szczęśliwe.

Dziś przyjechał mnie odwiedzić -
Kto by pomyślał?- sam Krokodyl.

Usiadłem starca na sofie,
Dałem mu szklankę słodkiej herbaty.

Nagle, nieoczekiwanie, wbiegł Wania
i, jako drogi, pocałował go.

Nadchodzą święta! Wspaniała choinka
Będzie dzisiaj w Grey Wolf.

Będzie wielu zadowolonych gości.
Chodźmy, dzieci, tam szybko!

Oceniać:
( Brak oceny )
Podziel się z przyjaciółmi:
Joseph Brodsky