Seaview

i. N. Medvedeva

ja

październik. Morze rano
leżąc na policzku na falochronie.
Strąki akacji na wietrze,
jak deszcz na żelazko dachowe,
stepowanie. Promień
luminarze, wznoszący się z morza,
raczej przenikliwy, niż spalanie;
jego przenikliwe echo,
wioślarze usiedli na wiosłach
spójrz na zaśnieżone zęby.

II

Tak długo, jak odważna ręka
Зюйд-Веста, o niewidzialnych palcach,
czesanie chmur,
w wybuchowych agawach i palmach
robiąc zamieszanie,
toaleta bez mydła
prorok, zaskoczony
podczas tworzenia idola,
już pił swoją pierwszą kawę
na nasypie w negliżu.

III

Potem skacze, chrzest,
w surfingu, ale w walce wręcz
to się zawiesza. Dostać
w kiosku przez wczorajszą prasę,
znajduje się w jednym
z aluminiowych foteli;
łodzie gniją do góry nogami,
krążownik dymi na horyzoncie,
a algi wysychają
kark z płaskiego głazu.

IV

Następnie opuszcza breg.
Wspina się na górę bez wysiłku.
Wraca do arki
oleander i bugenwilla,
tak zespolona z górą,
że dno przecieka jak gdyby,
kiedy czasami przez zarośla
zatoka jest widoczna poniżej;
a stół jest w arce,
dawno opuszczone bydło.

V

Długopis. Kałamarz. Ciepło.
A linoleum przylega do podeszew…
A mowa biegnie od pióra
nie o przyszłości, ale o przeszłości;
wtedy że autor tych wierszy,
którego rozeznanie to orzeł przedni
mógłby zazdrościć, prorok,
który jest teraz obalony,
straciwszy pragnienie boskości,
próbując stukać w lirę.

MY

Przyjedź nad morze poza sezonem,
oprócz korzyści materialnych,
ma ten sam powód,
co to jest - tymczasowe, ale wyjście
poza nawiasami roku, z bramy
więzienia. Chichocząc krzywo,
niech Czas nie bierze łapówek –
przestrzeń, przyjaciel, chciwy!
Orzeł dwugłowego mężczyzny ma rację,
czterokrotnie deptanie!

VII

Oto winnice ze wzgórza
biegnij w ciemnozielonym tłuszczu.
Kochanki białych domów
tutaj topią się różowawym bukiem.
Kogut pije wieczorem.
Wirujące salto w zwolnionym tempie,
Księżycowi nie grozi pęknięcie
na powierzchni rozdrobnionego asfaltu:
ona i ciemność innych luminarzy
zatoka mogła z łatwością pomieścić.

VIII

Kiedy tak wiele jest w tyle
Całkowity, zwłaszcza żal,
nie oczekuj czyjegoś wsparcia,
wsiąść do pociągu, ląd nad morzem.
Jest szersza. To
i głębiej. Ta wyższość –
niezbyt szczęśliwy. ale
jeśli czujesz się osierocony,
tam jest lepiej, czyj rodzaj
zmartwienia, raczej niż bolesne.

październik 1969, Koktebel

Oceniać:
( 1 oszacowanie, średni 5 od 5 )
Podziel się z przyjaciółmi:
Józefa Brodskiego
Dodaj komentarz