Od lutego do kwietnia (cykl 5 poezja)

1

Mroźny wieczór.
Mosty we mgle. Mieszkańcy groty
na dachu Giełdy klaszczą w zęby.
Nieludzki,
Verneuil, opuszczone skrzyżowanie. Firma
żeglarze z latarnią wychodzącą z wanny.

W głębi grafiku –
czarny kaszel. Gołe drzewa,
jak światło na szkolnym wykresie.
Gniazda wrony
poczerniały w nich przez jaskinie. Łachmany
rzuca płomień gazu w niebo.

Rzeka jest jak bluzka,
rozpakowany do światła. Przedszkole
pałac jest pusty. Nad posągami dachu
żyrandol do palenia
Księżyc, w którego świetle cesarz jeźdźca
jego srebrzysty profil szronu.

A łódź jest zawiązana
jedno okno płonącego Senatu
ciężki lód na północnym wschodzie był przekrzywiony.
Pałace są zamrożone,
i czekają na wiosnę w nocy na swojej kolumnadzie,
jak tratwy czekają na holownik Ladoga.

2

W pustym miejscu, zamknięty suchy park
stara kobieta otoczona pasterzem –
w sensie, co daje kręgom
wokół starej kobiety - robi na drutach czerwony sweter,
i wiatr, który uderzył w drzewa,
dręczące włosy, oszczędza mózgi.

Chłopiec, zamieniając się w rolady
przez sznurowane ogrodzenie z kija,
kończy się szkoła, i szkarłatna kula
siedzi w drewnianym koszu,
rozrzucając cienie na trawniku;
a cienie eliminują ogień.

Cicho w zaułku, jak w pustym piórniku.
Resztki lodu, unosi się w kanale,
dla małych ryb - te same chmury,
ale jakby przewrócił się do tyłu.
Most nad nimi, jak nieruchomy Greenwich;
a dzwon brzęczy z daleka.

Ze wszystkich nagród, co wyróżniała otchłań,
tylko widok służy ci za darmo,
i cieszę się, i, pomimo
co, wciąż żywy. I tej wiosny
tak mało ptaków, co dodajesz do notatnika
ich adres, aw świętych - imiona.

3
Dzika róża w kwietniu

Wrzosiec każdej wiosny
próbując dokładnie zapamiętać
jego poprzedni wygląd:
twoje zabarwienie, krzywizna
wygięte gałęzie - a potem, co
ich tam.

W płocie teraz poutru
w żeliwnych prętach poszukiwawczych
źródło zła,
rozpala się na wietrze,
twierdzi, to nie są one,
przeniknąłby.

Zapuścił korzenie
te same liście, piekielny diabeł,
Świątynia na krwi.
Nie zmartwychwstanie, ale także
nie niepokalane poczęcie,
nie owoc miłości.

Dążenie do ochrony munduru,
a raczej przyszłych zielonych,
pąki, cień,
jest jakby sprawdzał świat;
ale sam świat jest zawodny
w taki ponury dzień.

Bezlistny, suchy, nagi,
rzuca się w płocie, szturchać
metalowa igła
żeliwne włócznie - kolejne
April nie dała mu ofiary
a March nie dał.

I wszystkie umiejętności buszu
zamieńcie swoje prochy w piec,
wjechać w,
w stanie otworzyć usta
każdy. Znajdź tusz.
I weź długopis.

4
Wiersze w kwietniu

Ta zima szalona
Nie zszedłem ponownie, i zima
patrząc i skończyłem. Hałas dryfu lodu
i zielona okładka
rozróżniać - a to oznacza zdrowe.
Szczęśliwego Nowego Roku
Gratuluję sobie
i, Niewidomy uczeń Fontanki,
Rozdzieliłem się na sto.
Pięć twarzy
wydawać - i w mózgu, jak w lesie,
następuje sedymentacja.

Sięgnął po siwe włosy,
patrzę, jak holownik wśród kry
zakrada się do ust. Nie mniej
pamięć zła
zamieniając papier w kozę
rozgrzeszenie. Przepraszam
za podniosłą sylabę;
czas alarmu nie kończy się,
zimy się nie kończą.
To jest istota zmiany,
w sympatii, w sprzeczaniu się z Kamenem
na mnemoniki.

kwietnia 1969

5
Fontanna ku pamięci bohaterów obrony Półwyspu Hanko

Powinna być fontanna, ale on nie bije.
Jednak nasza wilgotna północ
uwalnia władze od zmartwień,
a nie spragniona miska.

Normalny deszcz, obiecane w czwartek,
bardziej niezawodne niż zardzewiałe rury wodne.
Co człowiek zapomni zrobić,
natura go nadrobi.

a ty, Bohaterowie Hanko, nic
niestracony: Prognoza pogody
mówią, że H2O jest stała,
przyćmione ludzkie łzy.

1969 - 1970

Oceniać:
( 1 oszacowanie, średni 5 od 5 )
Podziel się z przyjaciółmi:
Józefa Brodskiego
Dodaj komentarz