Zofia

Kto jest chroniony przez ciało?, jak sito,
za twoją własną duszą jako tarczą,
oddychaj cudowną szczerością
za wypukłą tarczą twojej duszy.
Całe Twoje życie, przeszłość jak sen:
dwa głosy, zabrzmiało zgodnie,
trzepot drzew,
piękne cierpienie twojego umysłu
wypełniony, jak pestki granatu,
następnie wspaniały Argonaut,
potem panujesz w umysłach,
Zapamiętaj, że panujesz w ciemności,
jednak cały czas w zasięgu wzroku,
Zapamiętaj, że twoja żona jest w piekle.

Lepiej bez głupca, niż bez kłamcy,
lepiej bez piosenkarza, niż bez runy,
lepiej być grzesznikiem, jakim grzesznikiem należy się pochwalić?,
łatwiej się utopić, im dalej idziesz.
Ale los pływaka czy piosenkarza
lepiej polegać na wioślarzu.
Twoje spojrzenie wędruje, ponury i dziki,
słyszałem Eurydykę
kochanie śpiewa przez piekło,
wokół niego cisza i smród,
wszędzie wokół niego są jego usta,
jest wokół niego pustka w ciemności,
w ciemności z hebanem w oku
kochanie śpiewa poniżej.

Jaka cisza nadchodzi?
w pięknej ramie okiennej,
kiedy w ciemności, nieruchomy przez cały wiek,
jak wahadło, mężczyzna będzie się huśtał,
i o tej samej godzinie, na zewnątrz i w środku,
będzie światło, nagle o świcie,
a nawet dzwonienie nad włóczniami płotów,
jakby to była nowa tarcza
najeżdża, jakby powoli
dusza panuje nad ciałem,,
i szkarłatne światło, na zewnątrz,
nagle króluje w oknie,
okno nagle się rozpływa,
jakby płótno ożyło.

Więc Orfeusz chodził, a Chrystus śpiewał.
Tak dziwne, że musiałeś bluźnić,
później wcale się nie wstydzi.
Cudowne połączenie kołysane,
kołysał się, ten sam grzmot,
łańcuch między tymi dwoma.
Więc Chrystus chodził, a Orfeusz śpiewał,
Twoja miłość, uczeń wróżek,
krzyczeć z przerażenia, uciekł na step,
łańcuch kołysał się nad nią w ciemności,
jak tarcza i telefon,
dzwonienie kołysało się nad nią w ciemności,
kołyszący się owalny brąz,
ideał śmiertelnika huśtał się.
Wahadło kołysało się na wzgórzach,
kołysała się w południe i w ciemności,
kołysząc dziewczynę w oknie,
kołysząc chłopca we śnie,
kołysany przez uczucie i krzak,
kołysał się w pustym mieście,
kołysanie drzewem w oku,
kołysała się tu i tam, na dnie,
kołysząc się z dziewczyną w ramionach,
kołysał się krzycząc w tępy,
kołysząc się jak cień na ścianie,
kołysała się w łonie i na zewnątrz,
kołysał się, zbladł wieczorem,
w tym samym czasie zadzwonił ogłuszająco.

Oceniać:
( Brak ocen )
Podziel się z przyjaciółmi:
Józefa Brodskiego
Dodaj komentarz