Dedykowane do Jałty

Historia, Opisane poniżej,
prawdziwe. Niestety, dzisiaj
nie tylko kłamstwa, ale także prosta prawda
potrzebuje solidnych dowodów
i kłóciłem się. Czy to nie jest znak,
że wchodzimy zupełnie nowy,
ale smutny świat? Sprawdzona prawda
jest, tak właściwie, nie prawda, ale w sumie
tylko ilość dowodów. Ale teraz
nie mów "wierzę", ale „zgadzam się”.

W epoce atomowej ludziom bardziej zależy
nie rzeczy, ale struktura rzeczy.
I jak dziecko, rozładowanie lalki,
szlochanie, znajdując w nim kurz,
więc tło tych lub tamtych
wydarzenia, które zwykle bierzemy
dla większości wydarzeń. To jest
jego urok, jako
motywy, relacje, środa
i tak dalej - to wszystko jest życiem. I do życia
uczono nas traktować jak
do przedmiotu naszego rozumowania.

I czasami się tak wydaje, tylko to, co jest potrzebne
przeplatają się motywy, związek,
środa, problemy - i tak się stanie
zdarzenie; powiedzmy - przestępstwo.
Ale nie. Za oknami - zwykły dzień,
pada deszcz, samochody jeżdżą,
i telefon (nić Ariadny
katody, zrosty, terminale, opory)
milczy. Zdarzenie, Niestety,
nie dzieje się. jednak, dzięki Bogu.

To, co tu opisano, wydarzyło się w Jałcie.
naturalnie, że pójdę się spotkać
powyższa reprezentacja
o prawdzie - czyli wypatruję
ta lalka. Ale możesz mi wybaczyć
miły czytelnik, jeśli gdzieś
dodać do prawdy element sztuki,
który, na końcu, jest
podstawa wszystkich wydarzeń (mimo że art
pisarz nie jest sztuką życia,
ale tylko jego podobieństwo).
Wskazania
świadkowie są składani w takiej kolejności,
w którym zostały nakręcone. Oto przykład
zależność prawdy od sztuki,
a nie sztuką - z obecności prawdy.

1

“Zadzwonił wieczorem i powiedział,
co nie nadejdzie. I spiskowaliśmy z nim
z powrotem we wtorek, że w sobotę on
spojrzy na mnie. że, tylko we wtorek.
Zadzwoniłem do niego i zaprosiłem
Wejdź, i on powiedział: "W sobotę".
W jakim celu? Po prostu byliśmy
chcieli usiąść i razem rozmontować
jeden debiut Chigorina. I to wszystko.
inny, jak to tutaj umieściłeś, cele
naszego spotkania nie było. Ponadto
stan: schorzenie, oczywiście, jakie pragnienie
zobacz miłą osobę
nie nazywany celem. jednak, ty
bardziej widoczne… ale, niestety, tego wieczora
to, powołanie, powiedziany, co nie nadejdzie.
Szkoda! Tak bardzo chciałem go zobaczyć.

Jak powiedziałeś: podniecony? Nie.
Mówił swoim zwykłym tonem.
oczywiście, telefon to telefon;
ale, wiesz, kiedy twarz nie jest widoczna,
głos jest trochę ostrzejszy.
Nie słyszałem podniecenia… W rzeczywistości,
komponował słowa w dziwny sposób.
Przemówienie składało się z większej liczby pauz,
zawsze zawstydzony przez kilka osób. Ponieważ my
zwykle milczenie rozmówcy
postrzegaj jako dzieło myśli.
I to była czysta cisza.
Zacząłeś czuć swoje
uzależniony od tej ciszy,
i to bardzo denerwowało wielu.
Nie, wiedziałem, co to za wynik
kontuzje. że, jestem tego pewna.
Jak inaczej możesz to wyjaśnić… Jak?
że, znaczy, nie martwił się. jednak,
bo osądzam po głosie i tylko.
I tak powiem jedno:
potem wtorek i sobota
mówił zwykłym tonem. jeśli
w tym czasie coś się wydarzyło,
to nie w sobotę. Nazwał!
Niepokój, nie rób tego!
ja, na przykład, kiedy się martwię… Co?
Jak poszła nasza rozmowa? Proszę.
Jak tylko zadzwonił dzwonek, ja natychmiast
odebrał telefon. “dobry wieczór, to ja.
Muszę cię przeprosić.
Stało się, co dziś przyjść
nie będę mógł”. prawda? Bardzo przepraszam.
Może, w środę? Zadzwoń?
Miej litość, jakie są urazy!
A więc do środy? a on: "Dobranoc".

Oceniać:
( 7 oszacowanie, średni 5 od 5 )
Podziel się z przyjaciółmi:
Józefa Brodskiego
Dodaj komentarz