świecznik

Satyra, opuszczając strumień brązu,
ściska kandelabr na sześć świec,
jak rzecz, należące do niego.
ale, jak surowo mówi inwentarz,
należy do niego. niestety,
wszystkie rodzaje posiadania są.
Satyr nie jest wyjątkiem. W związku z tym
tlenek zmienia kolor na zielony w jego mosznie.

Fantazja podkreśla rzeczywistość.
I tak było: przeszedł przez pływanie
przez strumień, w czyim lustrze to było
drzewo szeleściło sześcioma gałęziami.
Przytulił bagażnik. Ale bagażnik należał
Ziemia. A za plecami zniszczył
strumień śladów. Dno przeświecało.
Gdzieś zaświergotała Philomela.

Jeszcze jedna chwila trwała to wszystko,
satyr zrozumiałby samotność,
ich bezużyteczne strumienie i ziemię;
ale w tej chwili jego myśl osłabła.
Zrobiło się ciemno. Ale z każdego zakątka
Powtarzały się lustra „nie martwe”.
Na stole królował świecznik,
urzekający doskonałością zespołu.

Śmierć na nas nie czeka, i nowe środowisko.
Ze zdjęć szkód z brązu
nie ma satyry. Wszedłem za Rubicon,
stwardniał z chodu na genitalia.
Może, sztuka i zabiegi,
co tylko wyjaśnia, ale nie kłamie,
od jego głównego prawa,
niewątpliwie, niezależność szczegółów.

Zapalmy świece. Pełna rozmowa,
że ktoś musi rozjaśnić zmierzch.
Nikt z nas nie jest władcą innych,
chociaż skłonności są złowieszcze.
Nie ja ty, piękno, ogarnąć.
I nie ty winisz mnie łzami;
ponieważ wylewa stearynę
nie myśląc o rzeczach, ale same rzeczy.

1968

Oceniać:
( Brak ocen )
Podziel się z przyjaciółmi:
Józefa Brodskiego
Dodaj komentarz