Jesienny wieczór w skromnym mieście…

Jesienny wieczór w skromnym mieście,
dumny z bycia na mapie
(topograf był, na pewno, podekscytowany
w skrócie il z córką sędziego).

Zmęczony własnymi dziwactwami
Przestrzeń zrzuca ciężar
wielkość, ograniczone do tutaj
cechy Main Street; czas
wygląda z pewnym chłodem w kości
na tarczy sklepu kolonialnego,
w której głębi jest wszystko, co mogłem wyprodukować
nasz świat: od teleskopu do szpilki.

Jest tu film, budowa, za rogiem
jedna kawiarnia z opuszczoną zasłoną,
murowany bank z rozpostartym orłem
i kościół, których obecność
i jej sieci,
kiedy nie jest obok poczty, zapomniałem.
A jeśli nie mieli tu dzieci,
wtedy pastor chrzcił samochody.

W ciszy szaleją tu koniki polne.
O szóstej wieczorem, jako konsekwencja atomowej
wojna, nie spotkasz żadnej duszy.
Księżyc pływa, wtapiając się w ciemność
kwadrat okna, jakie są twoi duchowni.
Tylko czasami gdzieś się spieszysz
szykowny "Buick" da reflektory
postać Nieznanego Żołnierza.

Nie śnisz tu o kobiecie w rajstopach,
i własny adres na kopercie.
Tutaj rano, widząc kwaśne mleko,
mleczarz dowiaduje się o twojej śmierci.
Możesz tu mieszkać, zapominając o kalendarzu,
połknij brom, nie wychodź na zewnątrz,
i spójrz w lustro, jak latarnia
zagląda do wysychającej kałuży.

1972

Oceniać:
( Brak ocen )
Podziel się z przyjaciółmi:
Józefa Brodskiego
Dodaj komentarz

  1. błąd

    Jesienny wieczór w skromnym mieście,
    dumny z bycia na mapie
    (topograf był, na pewno, podekscytowany
    w skrócie il z córką sędziego).

    Odpowiadać